wtorek, 22 lipca 2014

To koniec...

Cześć...
Jest tu jeszcze ktoś? Założę się, że nie.. Tak czy inaczej muszę to napisać :(
Przepraszam, że nie pisałam...
Ostatnio trochę myślałam o swoich blogach i doszłam do wniosku, że... muszę zamknąć niektóre blogi.
I padło na tego :(

Nie chcę tego uwierzcie mi ale co z tego? Od czasu rocznicy nic nie napisałam.. Moja wena na to opowiadanie się wyczerpała czego bardzo żałuję bo uwierzcie jest to mój najukochańszy blog... Przetrwał ponad rok..
Trudno mi jest to pisać ale...
Odchodzę z tego bloga...
Zamykam go pewnie na zawsze.
Zaktualizuję jeszcze w najbliższym czasie zakładkę "Zapytaj bohatera".

Po za tym patrzyłam dzisiaj na ankietę "Czytasz?" Jest 100 głosów a było trochę więcej...
Szczerze? Nie dziwię wam się, że cofnęliście swój głos.

Ok zrobię jeszcze podsumowanie bo pewnie zaraz się rozpłaczę.. Zresztą już mam łzy w oczach i źle mi pisać ;(

Opublikowane komentarze: 581
Liczba wyświetleń: 65 595
Posty: Opublikowane: 60; Wersje robocze: 2 ( zaczęty rozdział 29 i one part o Naxi, który pierwotnie miał być na rocznicę tego bloga ale chyba dodam go na innym jako zwykłego parta)
Obserwatorzy: 19

Liczba wyświetleń według kraju

Wykres najpopularniejszych krajów wśród przeglądających bloga
WpisLiczba wyświetleń
Polska
58978
Stany Zjednoczone
1818
Niemcy
430
Holandia
428
Rosja
411
Kenia
307
Francja
202
Wielka Brytania
157
Ukraina
152
Brazylia
103

Liczba wyświetleń według przeglądarki

WpisLiczba wyświetleń
Chrome
23103 (35%)
Mobile Safari
13693 (21%)
Firefox
13362 (20%)
Internet Explorer
5155 (7%)
Safari
4745 (7%)
Opera
3472 (5%)
BingPreview
639 (<1%)
GSA
441 (<1%)
CriOS
285 (<1%)
Dolfin
249 (<1%)
Obraz przedstawiający najpopularniejsze przeglądarki

Liczba wyświetleń według systemu operacyjnego

WpisLiczba wyświetleń
Windows
40444 (63%)
Android
18316 (28%)
iPad
2405 (3%)
iPhone
593 (<1%)
Linux
590 (<1%)
Symbian/3
247 (<1%)
SAMSUNG
245 (<1%)
Macintosh
197 (<1%)
iPod
128 (<1%)
Nokia
71 (<1%)
Obraz przedstawiający najpopularniejsze platformy

No i na tym kończy się podsumowanie...
Chciałabym jeszcze napisać kto najczęściej komentował moje wpisy ale... szczerze to nie jest ważne bo dziękuje za każdy dodany komentarz... Czy to anonim czy ktoś zalogowany...
Tylko dzięki wam ten blog odniósł tak duży sukces, z którego jestem dumna...
Kocham was wszystkich... tych co komentowali bądź tylko czytali.

Dziękuję :)

I na tym blogu się żegnam <3

Ciao :*:*:*

P.S. Tak jak pisałam na górze zaktualizuję jeszcze niedługo zakładkę tak, że będziecie mogli przeczytać odpowiedzi...











czwartek, 24 kwietnia 2014

[EDIT] Rocznicowy one part o Naxi + Statystyki + Wykreślanka: Najromantyczniejszy pocałunek cz.6. + Zdjęcia naszych kochanych aktorów :D

Hejka. Więc tak.. zaczęłam pewien part ale nie potrafię go dokończyć. To co teraz przeczytacie pisałam już bardzo dawno temu, to był part o Larze i Federico na mój blog http://violetta-moja-wersja.blogspot.com/. Ale nie dam rady napisać nic o Naxi dlatego pozmieniam wszystko w nim i przepiszę tutaj. Kocham was. Przeczytajcie notkę pod shotem.









ONE PART NAXI:


Ona 19-latka zawsze uśmiechnięta i pomocna. 
Bardzo kocha swoich przyjaciół oraz matkę. Potrafi stanąć w obronie bliskich.
On 19-letni niegrzeczny chłopak tak zwany Bad Boy. Przynajmniej tak się może wydawać na pierwszy rzut oka. Nie ma żadnej rodziny.



Czarnowłosa właśnie szła do pracy. Pracowała w kawiarni. Zarabiała tam marne grosze ale starczało na utrzymanie oraz na leki dla mamy. Tak właśnie jej matka była chora na raka płuc. Lekarze dawali jej jeszcze kilka miesięcy życia lecz Natalia wierzyła, że jej rodzicielka da radę. Kiedy dziewczyna doszła do kawiarni był całkiem spory tłok. Od razu poszła się przebrać.
- 5 minut spóźnienia - skomentował jej szef.
- Przepraszam, mama źle się poczuła i zostałam z nią aż nie zasnęła - wytłumaczyła biorąc do ręki ołówek i notes.
- Dobra bierz się do pracy - zarządził a ona poszła zbierać zamówienia.
- Uuu... Natalia spadasz coraz niżej - zaśmiał się jakiś chłopak kiedy do niego podeszła.
- Co proszę? Wiesz na co mnie stać lepiej ze mną nie zadzieraj - warknęła.
- Naty - usłyszała głos szefa więc musiała zmienić ton głosu.
- Coś panu podać? - ledwo przeszło jej to przez gardło
- Tak. Poproszę jedną czarną kawę i może... ciebie - zaśmiał się kpiąco.
- Skończony cham z ciebie Ponte - syknęła i odeszła. Chwilę później wróciła z kawą. Już chciała odejść ale głos chłopaka ją zatrzymał.
- Co ślicznotko już uciekasz? Boisz się, że się we mnie zakochasz? - cały czas się śmiał
- Już bym wolała zwymiotować - odparła.
- Oj co ty taka cięta co? - zapytał zbliżając się do niej - Skarbie nie bądź taka - dodał.
- Nie nazywaj mnie tak - próbowała się wyrwać ale chłopak mocno ją trzymał za nadgarstki. - Puść mnie - podniosła głos.
- Ej ty - do dwójki podszedł właściciel.
- No co? - warknął wkurzony brunet
- Puść ją inaczej wyprowadzę cię stąd siłą - ostrzegł go.
- To jeszcze nie koniec - szepnął do jej ucha po czym opuścił kawiarnie.
- Wszystko dobrze? - zaniepokoił się Luca
- Tak Luca dzięki - oznajmiła masując nadgarstki. - Wracam do pracy - dodała i odeszła. Przez kilka dni było to samo. Chodziła do szkoły i do pracy. Wracała do domu o około 20 wieczór. Właśnie siedziała na lekcji biologii i powoli zasypiała gdyż nie spała całą noc. A powód był jeden. Jej mama czuła się gorzej niż zwykle więc siedziała przy niej do rana.
- Natalia - krzyknął nauczyciel a ona od razu otworzyła oczy.
- Ja... przepraszam. Nie spałam całą noc i.. - próbowała się wytłumaczyć.
- Nie tłumacz mi się. Zostajesz dzisiaj w kozie - odparł.
- Ale ja nie mogę - prawie krzyknęła.
- Trudno - wzruszył ramionami. Naty usłyszała za sobą śmiech i wiedziała do kogo on należy. - Maximilliano też zostajesz - krzyknął do niego. Po lekcji czarnowłosa siedziała z przyjaciółmi przed szkołą.
- Ja nie mogę zostać. Luca dał mi wolne a ja muszę siedzieć z mamą - lamentowała od końca lekcji.
- Naty to tylko dwie godziny - zapewniła ją Violetta. Tak jak rozkazał nauczyciel Naty i Maxi zostali w kozie. Siedzieli nawet na siebie nie patrząc. Nagle do dziewczyny przyszedł sms.
- Co? - zdziwiła się widząc, że jest od lekarki
Twoja mama przed chwilą została przewieziona do nas. Jak tylko będziesz mogła przyjedź.   
Lucia
- Panie profesorze ja muszę stąd iść - szybko pobiegła do niego.
- Niby dlaczego? - zapytał wrogo
- Moja... moja mama jest w szpitalu. Ona ma raka. Proszę mi pozwolić wyjść - prawie płakała. Maxi cały czas ją obserwował.
- Idź. Ale nie pójdziesz sama w tym stanie. Ponte idź z nią - zarządził. Hiszpanka nie miała siły się sprzeciwiać tylko wybiegła z klasy a później ze szkoły. Za nią ciągle biegł brunet.
- Zatrzymaj się - rozkazał łapiąc ją za rękę.
- Daj mi spokój. Chcę jak najszybciej się u niej znaleźć - wyrwała się i dalej biegła. Kiedy dobiegła do szpitala przed budynkiem zauważyła znaną jej kobietę.
- Naty - uśmiechnęła się blado lekarka.
- Co z nią? - zapytała nie zważając na Maxi'ego stojącego za nią. Lucia spuściła głowę w dół.
- Przykro mi - wyszeptała. - Robiłam co mogłam - dodała i weszła do szpitala.
- To.. to nie... nie możliwe. Tylko nie to. Proszę niech to będzie sen. Zaraz się obudzę - zaczęła płakać i usiadła na ławce.
- Natalia - chłopak usiadł koło niej. - Słuchaj wiem jak się teraz czujesz... - szybko mu przerwała.
- Wcale nie. Nic nie wiesz. Nie straciłeś matki - krzyknęła zła.
- Właśnie, że wiem. Moi rodzice i dwuletni brat zginęli w wypadku lotniczym cztery lata temu - podniósł głos wstając z ławki. - Jestem sam. Nie mam nikogo. Żadnych przyjaciół ani rodziny - nadal krzyczał. - Ty przynajmniej masz przyjaciół, którzy ci pomogą - dopowiedział spokojniej.
- Przepraszam nie wiedziałam - wyszeptała. Brunet z powrotem usiadł na ławkę. Po chwili namysłu przytulił do siebie Naty.
- Uwierz mi teraz jest ci ciężko ale z czasem to przejdzie - przyznał a ona mocniej się w niego wtuliła.

Tydzień później.
Właśnie zakończył się pogrzeb mamy Natalii. Każdy już poszedł a na cmentarzu została ona i jej przyjaciele.
- Naty chodź już - wyszeptała Ludmiła.
- Nie - pokręciła głową.
- Kochanie - Violetta usiadła koło niej na ławeczce. - Proszę cię. Chodź do mnie do domu. Nie będziesz u siebie sama siedziała. A tutaj zmarzniesz - dodała przytulając ją do siebie.
- Nigdzie nie chcę iść - zaprzeczyła.
- Ale.. - Lara chciała coś powiedzieć.
- Jeśli chcecie to idźcie. Ja tu jeszcze zostanę - postanowiła Hiszpanka.
- Zgoda - niechętnie się zgodzili. Odeszli od niej i ruszyli w stronę bramy cmentarza. Kiedy tam doszli o bramę oparty był Maxi.
- A ty co tu robisz? - warknął Leon
- A co cię to obchodzi? - zapytał spokojnie
- Dużo - odezwał się Marco.
- Przyszedłem na cmentarz. Nie mogę? - spytał
- Co przyszedłeś ponabijać się z Naty tak? - syknął zły Verdas
- Leon - Violetta i reszta dziewczyn na niego spojrzała
- Co tu się dzieje? - Natalia do nich podeszła
- Jego spytaj - skomentował Argentyńczyk.
- Co ty tu robisz? - zdziwiła się
- Przyszedłem na cmentarz nie mogę? - trochę się wkurzył. Ona natomiast się nie odezwała. - Dobra nie mam czasu na kłótnie z wami - wyminął ich i odszedł w stronę grobu swoich rodziców.
- Czemu na niego tak naskoczyłeś? - zapytała Navarro
- A co teraz będziesz go bronić? - zakpił zielonooki
- Idźcie proszę was - poprosiła po chwili a oni posłusznie wyszli z terenu cmentarza, Czarnowłosa poszła w stronę bruneta. - Co tam? - zapytała siadając obok
- A obchodzi cię to? - spytał szeptem
- Ty mi pomogłeś tydzień temu więc.. tak - odparła.
- Dzisiaj mija równe cztery lata od wypadku - odpowiedział patrząc przed siebie na grób.
- Mogę cię o coś zapytać? - zaczęła nie pewnie a on na nią spojrzał - Dlaczego w szkole zachowujesz się jak cham co? - spytała
- Kiedy dowiedziałem się o śmierci rodziców i brata obiecałem sobie, że się zmienię bo bycie dobrym mi się nie opłaca - wyznał.
- Gdybyś był dobry to być miał przyjaciół - stwierdziła.
- Ciekawe kto by chciał się ze mną przyjaźnić? Biednym sierotą - wzruszył ramionami.
- Nie wszyscy patrząc na majątek - zaprzeczyła. - Popatrz na mnie. Kelnerka, która nie dawno straciła matkę i jest sama - dodała.
- Nie jesteś sama. Masz przyjaciół - zaprotestował.
- Ty też ich byś mógł mieć. Gdybyś tylko się zmienił - popatrzyła na niego.
- Właśnie. Gdybym - powtórzył.
- A nie chcesz się zmienić? - zapytała
- Nawet jeśli się zmienię nikt mi nie uwierzy - rzekł.
- Pomogę ci - uśmiechnęła się lekko.
- Co? Serio to zrobisz? Dla mnie? Chłopaka, który był dla ciebie chamski i się z ciebie nabijał? - nie dowierzał
- Może uznajmy, że tego wszystkiego nie było i zaczniemy od początku? - zaproponowała
- Zgoda - uśmiechnął się.
- Jestem Natalia - wyciągnęła do niego rękę.
- A ja Maxi - uścisnął ją z uśmiechem. - A tak w ogóle jak się trzymasz? - spytał
- Tak sobie - wzruszyła ramionami wstając z miejsca. Chłopak również wstał i zaczęli iść w stronę grobu pani Navarro. - Przez kilka dni  w nocy wcale nie spałam. Myślałam o tym wszystkim - dopowiedziała.
- A co z twoim ojcem? - spojrzał na nią
- Mój ojciec on.. zostawił mnie i mamę jak tylko dowiedział się, że jest w ciąży. Nigdy go nie poznałam. Widziałam go na kilku zdjęciach z mamą. Nawet nie wiem jak się nazywa - westchnęła.
- Współczuję - przyznał. Usiedli na ławce.
- Kilka razy nawet wyobrażałam sobie, że go spotkałam, że go odnajdę ale... to tylko głupia wyobraźnia.
- Może przecież stać się prawdą.
- Jak? - zdziwiła się
- Przecież możesz spróbować go poszukać. Twoja mama na pewno ma gdzieś po nim jakieś pamiątki - wytłumaczył.
- Fakt. W jej pokoju jest jakieś pudełko z jego rzeczami - powiedziała.
- To.. pomóc ci? - zapytał nie pewnie
- Pewnie - uśmiechnęła się. Wstali i poszli do mieszkania Naty. Kiedy tam doszli dziewczyna otworzyła drzwi i weszli. - Chodź - zaprowadziła go do sypialni swojej mamy. Chłopak usiadł na łóżku a Hiszpanka wyciągnęła z szafy jakieś pudełko. Po tym usiadła koło niego. Zaczęli przeglądać zdjęcia.
- To twoja mama? - wskazał na zdjęcia
- Tak to ona. Miała chyba wtedy 20 lat - łza spłynęła jej po policzku. - O to ona i mój ojciec - podała mu zdjęcie.

Następny dzień.
Naty właśnie weszła do szkoły i zaczęła szukać Maxi'ego. Nagle zderzyła się ze swoim przyjacielem.
- Natalia gdzie idziesz? - zaciekawił się Diego
- Do klasy - rzuciła szybko bo zobaczyła Ponte. - Maxi - podeszła do niego.
- Hej - uśmiechnął się. - Co jest? - zapytał patrząc na nią
- Parz co znalazłam - pokazała mu karteczkę. - Adres mojego ojca. Z tego co się orientuję to jakaś godzina drogi - dodała.
- To świetnie ale.. nie było tego w tym pudle - stwierdził.
- Znalazłam to w notesie mamy - wyjaśniła.
- Pojedziesz tam?
- Tak. I mam prośbę.
- Hm?
- Pojechałbyś tam ze mną? Proszę - spojrzała na niego.
- Pewnie, że tak. A kiedy?
- Dzisiaj.
- Ale jutro jest test z biologii.
- Racja. To jutro po lekcjach ok?
- Jasne. Idziesz? Teraz muzyka - przyznał.
- Pewnie - poszli razem do klasy.

Następny dzień. Popołudniu.
- To co? To tutaj - odparła czarnowłosa stojąc pod wielkim domem.
- Na to wygląda - westchnął Argentyńczyk.
- Nie wiem czy chcę tam iść - zaczęła się zastanawiać.
- Przecież jestem tu z tobą. Chodź - pociągnął ją w stronę drzwi. Kiedy zadzwonili otworzyła im starsza pani.
- Tak? - zapytała
- Em.. dzień dobry. Ja szukam tego pana. Czy on tu mieszka? - zapytała Natalia podając zdjęcia
- A kim jesteś dziecko? - zdziwiła się staruszka
- Ja jestem Natalia Navarro a to mój przyjaciel Maxi - wskazała na chłopaka.
- Navarro? - zaciekawiła się kobieta
- Tak a co?
- Jesteś córką Alby Navarro?
- Tak. Skąd pani zna imię mojej mamy? - spytała
- Pamiętam jak mój syn był z twoją mamą. Ale wejdźcie to wszystko wam opowiem - zaprosiła ich do środka. Weszli do salonu i usiedli na kanapie.
- No więc pani mówiła, że pani syn był z moją mamą. To znaczy, że to mój ojciec? - zaciekawiła się czarnowłosa
- Ymm.. tak. A ja jestem twoją babcią. Ale nie o tym mowa. Mój syn bardzo kocham Albę. Chciał się z nią ożenić i wspólnie ciebie wychowywać. Najpierw jednak musiał zerwać zaręczyny z córką zaprzyjaźnionej rodziny. Twoja mama pomyślała, że ją zostawił więc przeprowadziła się i nie dawała znaku życia. Mój syn nie ożenił się nigdy i nie ożeni się - dokończyła.
- Jak to?
- Zginął cztery lata temu w wypadku lotniczym - wyjaśniła.
- Leciał z Włoch? - wtrącił Maxi
- Tak skąd wiesz? - zapytała kobieta
- Moi rodzice i brat wtedy zginęli - wyznał spuszczając głowę. Naty dla wsparcia złapała go za dłoń i wplątała swoje palce w jego.
- Czyli nigdy go nie poznam? - spytała smutno
- Przykro mi dziecko. A jak u twojej mamy? - zmieniła temat
- Ona... zmarła tydzień temu. Była chora od trzech lat na raka - wyznała.
- Och.. przepraszam. Ale wiedz, że ja ją bardzo lubiłam - uśmiechnęła się do niej. - A właśnie mam coś dla ciebie - wstała z kanapy.
- Dla mnie? - zdziwiła się dziewczyna
- Tak. To testament twojego ojca - podała jej białą kopertę. - Jeśli chcesz to go przeczytaj teraz lub w domu - powiedziała.
- To my będziemy już iść - wstali z miejsc.
- A własnie.. jeśli chcecie się dowiedzieć ze szczegółami wszystkiego tu masz adres jego byłej narzeczonej - podała jej karteczkę.
- Dobrze. Bardzo dziękuję... za wszystko - wyszli z domu.
- Jak tam? - zapytał Ponte
- Emm.. chyba dobrze - wzruszyła ramionami.
- Odprowadzę cię do domu - oznajmił a ona pokiwała głową. Po półtora godzinnym spacerze stali przed blokiem Natalii. - No to do jutra - powiedział.
- Czekaj jeszcze - zawołała go a on do niej podszedł. - Dziękuję za wszystko - stanęła na palcach i musnęła jego policzek swoimi ustami.
- Od tego są przyjaciele.. chyba - ostatnie słowo wyszeptał.
- Pa - pomachała mu i weszła do budynku.

Dwa tygodnie później.
Naty leżała w pokoju swojej mamy i płakała. Dowiedziała się, że tamta staruszka czyli jej babcia, u której była zmarła dwa dni temu. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Poszła je otworzyć. Za nimi stali jej przyjaciele. Wszyscy oprócz jednego chłopaka, do którego chciała się teraz przytulić.
- Co się stało? - zapytała Castillo
- Nic. A co miało się stać? - zdziwiła się
- Naty - spojrzeli na nią.
- Dajcie mi spokój - pobiegła do łazienki i się w niej zamknęła.
- Natalia o co chodzi? - dobijali się ciągle do drzwi
- O nic - krzyknęła. Do jej mieszkania ponownie ktoś zadzwonił a Camila otworzyła.
- Czego ty tu szukasz? - wkurzyli się wszyscy
- Przyszedłem do Naty a nie do was - odparł. Hiszpanka słysząc głos przyjaciela otworzyła drzwi od łazienki i szybko wtuliła się w Maxi'ego. - Nata? Ej co jest? - zapytał z troską
- A ty od kiedy taki troskliwy? - warknął Leon
- Leon zamknij się - syknęła Natalia. - Idźcie proszę - poprosiła ich.
- Mamy cię na oku - wskazali na bruneta i wyszli.
- O co chodzi? - zdziwił się
- Pamiętasz jak byliśmy u mojej babci? - spytała
- Jasne. A co? - usiedli w sypialni Natalii
- Ona... dwa dni temu zmarła - wyznała u rozpłakała się.
- Nie płacz. Popatrz na mnie - ona posłusznie na niego spojrzała. - Spokojnie tak? Czytałaś ten testament? - spojrzał w jej oczy
- Nie miałam siły ani odwagi - podała mu kopertę. - Proszę przeczytaj - poprosiła.
- Jak przeczytam to mi nie uwierzysz - stwierdził patrząc w kartkę a ona szybko wzięła mu ją.
- Dostałam cały dom i majątek? Ale jak? Skąd wiedział jak się nazywam? - zastanawiała się
- A czy to ważne? Pomyśl twoje życie się zmieni - uśmiechnął się do niej.
- Dzięki - przytuliła go mocno.
- Za co?
- Za to co dla mnie zrobiłeś. Pomogłeś mi. Wiesz co? Ludzi nie zawsze należy oceniać po okładce. Na zewnątrz jesteś okropny ale w środku miły, czuły, opiekuńczy - przerwał jej.
- Przystojny - zaśmiał się.
- I skromny - również się zaśmiała.
- To co? Kiedy wprowadzasz się do nowego domu? - spojrzał na nią ciekawy
- Nie wiem czy chcę tam mieszkać - przyznała.
- Czemu?
- No sama w takim wielkim domu? Nie chcę tak - wyjaśniła.
- To co zrobisz? - spytał
- Nie wiem. Fajnie by było gdyby ktoś tam ze mną zamieszkał - powiedziała.
- To może któraś z dziewczyn co? - zaproponował
- Myślałam o kimś innym. Kimś kto jest w sytuacji podobnej do mojej - wytłumaczyła częściowo.
- O kim? - zdziwił się
- O tobie idioto - podniosła głos.
- Serio?
- Serio.
- Nie żartujesz? - ona tylko pokręciła głową - Ale przecież...
- Co przecież? Pomogłeś mi a teraz ja chcę pomóc tobie - wzruszyła ramionami.
- O nie. Takiej pomocy to ja nie chcę za nic w świecie - zaprzeczył.
- Maxi ale.. - chciała coś powiedzieć.
- Nie. Nie ma takiej opcji żebym ja się zgo... - przerwała mu Naty zatykając jego usta dłonią i tym samym zbliżając się do niego.
- Ale kiedy ja chcę i to bardzo - wyszeptała zabierając dłoń z jego twarzy.
- Jak to?
- Po prostu - zbliżył się do niego jeszcze bardziej i złączyła ich usta w długim pocałunku, który on bez wahania odwzajemnił. - To co zmienisz zdanie? - zapytała odrywając się od niego
- Dla ciebie wszystko - oparli się o siebie czołami.
- Od dawna chciałam ci to powiedzieć ale nie miałam odwagi - zaczęła.
- Co takiego? - zaciekawił się
- Kocham cię - wyznała.
- Ja ciebie też. Ale znacznie bardziej - oznajmił całując ją w usta.









I jak? Strasznie was przepraszam za to co jest na górze. Jak już pisałam na początku był to part o Ferze ale nie miałam żadnych pomysłów na Naxi więc pozmieniałam wszystko. Ja wiem, że pewnie was zawiodłam tym czymś ale uwierzcie mi starałam się. Dobra ten part zaczynałam wczoraj przepisywać czyli 20 kwietnia a dzisiaj skończyłam czyli 21 kwietnia. Krótki jest ale obiecuję wpadnie mi coś do głowy od razu zabieram się za nasze kochane Naxi.


Tak w ogóle witam was w dniu rocznicy tego bloga. Szczerze nie sądziłam, że wytrzymam aż tyle, nie sądziłam, że aż tyle osiągnę a uwierzcie to co mam na tym blogu bardzo mnie uszczęśliwia. Wyświetlenia, komentarze, a przede wszystkim moi kochani czytelnicy. Bez was na pewno bym tego nie osiągnęła. Co jeszcze? Emm... statystyki podam wam później. Zrobię edit posta aby nie pisać nowego. Będzie tu zawarty part, statystyki, następna część wykreślanki oraz jakieś zdjęcia. . Wygląd zmienię jak będę robiła edit. Mam już nawet fajny nagłówek a z tłem coś się pomyśli.

Kocham was pysiaki...
Dobra idę pisać egzaminy matematyczno-przyrodnicze trzymajcie za mnie kciuki <3

Ciao :*


[EDIT]

Hejka... więc tak... no... jakby to... mądra ja umiem zacząć bardzo ważną notkę z okazji rocznicy. Tak szczerze nawet nie wiem co napisać... przede wszystkim chciałabym wam jeszcze raz podziękować bez was by mi się to nie udało uwierzcie mi... Pod ostatnią wykreślanką był komentarz od jednego Anonima i... normalnie jak go czytałam to łzy mi poleciały... Drogi Anonimku dziękuję, że uważasz mnie za swoją idolkę to wiele dla mnie znaczy na prawdę.
Statystyki... no cóż nigdy nie sądziłam, że będą aż tak dobre a jednak. Proszę oto one:

Wyświetlenia na blogu: 58944... pamiętam jak pisałam posta miałam wtedy 20000 wyświetleń i nie sądziłam, że zdobędę ich jeszcze więcej...
Wszystkie komentarze: 570 ale na pewno ileś tam jest moich... tak czy inaczej dziękuję.
Opublikowane posty: 60
Obserwatorzy: 20
Wyświetlenia na stronach: Rozmowa z postacią: 2039 i 42 komentarze. Bohaterowie moich opowiadań: 2317 i 14 komentarzy.
Z ankiety wynika, że czyta mnie 115 osób... dla mnie to bardzo dużo.
Liczba osób głosujących w ankietach: 225

Liczba wyświetleń według kraju

Wykres najpopularniejszych krajów wśród przeglądających bloga
WpisLiczba wyświetleń
Polska
741
Holandia
65
Stany Zjednoczone
23
Węgry
15
Niemcy
6
Włochy
5
Szwecja
4
Rosja
2
Turcja
2
Czechy
1

Liczba wyświetleń według przeglądarki

WpisLiczba wyświetleń
Mobile Safari
289 (33%)
Chrome
275 (31%)
Firefox
117 (13%)
Opera
69 (7%)
Safari
64 (7%)
Internet Explorer
46 (5%)
BingPreview
6 (<1%)
GSA
3 (<1%)
Obraz przedstawiający najpopularniejsze przeglądarki

Liczba wyświetleń według systemu operacyjnego

WpisLiczba wyświetleń
Windows
394 (49%)
Android
367 (45%)
iPad
18 (2%)
Linux
8 (1%)
Macintosh
5 (<1%)
iPhone
4 (<1%)
Nokia
2 (<1%)
Unix
1 (<1%)
Other Unix
1 (<1%)
Obraz przedstawiający najpopularniejsze platformy

Największą ilość wyświetleń ma mój pierwszy rozdział: 1122. Wow. 
Teraz jak tak nieraz je czytam to czuję się okropnie, że to wam publikowałam i to czytaliście. Ja sama nie mogę tego przeczytać bo co chwila widzę jakieś błędy.

Proszę was powiedzcie mi jak ja do tego wszystkiego doszłam co? Nie kumam tego... 
Jak teraz piszę tego posta to mam łzy w oczach i tylko pilnuję się aby nie ryczeć.

WYKREŚLANKA:
No więc... było 5 na 5 więc odpada 1 :( i 11 :D Tak więc, który całus odpada teraz?


Hmmm.. tak więc chyba dodam teraz jakieś zdjęcia co?






































NASZE NAJUKOCHAŃSZE NAXI :*

FEDEMIŁA <3

MARCESCA :D

BROMI :)

Ostatnio tak się nimi jaram... po prostu mi się spodobali w serialu
i nie wiem czy może coś z tego będzie co? Może zmienię Bromi na Semi?
CO wy na to? Wiem świruję...

LEONETTA KOCHAM BARDZO <3
To co? To już koniec rocznicowej notki nie? Chyba jest ona najdłuższą na tym blogu.

A właśnie sandrulka prosiła mnie abym wam napisała jak mi poszedł egzamin.. więc poszedł beznadziejnie.. przynajmniej z matmy. Sprawdzałam odpowiedzi i najwięcej miała z historii wczoraj, później z przyrodniczych to co pisałam dzisiaj, z polskiego też wczoraj no i matma najgorzej. To była masakra. Jutro piszę z niemieckiego... trzymajcie za mnie kciuki kochani...

Co tu jeszcze napisać?
Aha wchodźcie tu i wyraźcie swoje zdanie na mój pomysł co wy na to ok? http://fedemila-para-siempre.blogspot.com/

Więc jak? To już rok bloga.. serio nadal w to nie wierzę... Mówiłam dzisiaj przyjaciółce, że cały dzień będę chodziła z uśmiechem bo jest rocznica bloga ale... tak nie było przez tą głupią matmę... mogłam nie sprawdzać ale nie... bardzo mądra Wiktoria musiała sprawdzić bo by ją to kusiło później... Głupia ja no...

Dobra koniec użalania się nad sobą.

Kiedy nowy rozdział?! Nie mam pojęcia... nie wiem co napisać, nie mam pomysłów :(

Zaraz zmienię wygląd bloga. Mam nadzieję, że się spodoba :*:*:*:*

Kocham was i kolorowych snów.

Ciao <3


P.S. Właśnie myślałam nad zrobieniem konkursu na One Part'a co wy na to? Dajcie odpowiedzi w komentarzach.